OSCAROWE FASHION SHOW.

Zapewne nie jesteś w stanie przypomnieć sobie jaki film czy aktor w 2010 roku był nominowany do najbardziej prestiżowej nagrody w środowisku filmowym – The Oscars. Chyba, że jesteś filmowym entuzjastą i nie musisz tego googlować. Ale na pewno większość z nas pamięta kto na Oscarową galę założył suknię z łabędziem na szyi.

Co się stało z Oscarami? Dlaczego zmieniły się w międzynarodowy, modowy wybieg?

Dużo wcześniej dowiadujemy się o nominacjach, wiemy jakie filmy, aktorzy, kostiumografowie czy kompozytorzy są nominowani. Wtedy zaczyna się dyskusja – słuszna w tej tematyce. W telewizji i internecie huczy od recenzji filmów ścigających się po złotą statuetkę. Później coraz głośniej zaczyna być o… sukniach, projektantach i biżuterii, które zagłuszają filmowy charakter wydarzenia. Pojawiają się artykuły traktujące o tym co gwiazdy powinny na siebie założyć i czego możemy się spodziewać po „czerwonym dywanie”. Ale nie w kontekście zachowania gwiazd, czy tego kto na gali się pojawi, a w kontekście tego jakie kolory, kroje czy marki zdominują Oscarowy dywan. Nawet niektórzy projektanci rezygnują z udziału w Fashion Week’ach, tylko i wyłącznie po to, aby być dyspozycyjnymi w Los Angeles, podczas szalonego wiru przygotowań do wydarzenia, na które zwrócone będą oczy całego świata.

Oscary są momentem, w którym muzyka, film i moda łączą się w jedną całość, ale dlaczego moda przyćmiewa resztę swoim rozgłosem? 

Po Oscarowej gali, w kolorowych magazynach, w telewizji i w internecie znajdziemy miliony analiz tego, jak kto się ubrał, jak kto wyglądał, co miał na sobie, czy mu to pasowało, czy może to właśnie było faux pas. Znajdziemy także listy najlepiej ubranych gwiazd, na które niejedna aktorka chciałaby trafić, gdyż jak się okazuje to nie Oscar jest tutaj najważniejszy (!!!), a właśnie rozgłos jaki może przynieść jej owa lista. Ponieważ, gwiazda, której nazwisko znajdzie się na Best Dressed List, może z tego tytułu otrzymać nowe, oczywiście lukratywne propozycje filmowe, nawet jeśli nie wyjdzie ze złotą statuetką w ręku. Co to oznacza? Dla mnie znaczy to tyle, że tak naprawdę ten złoty Pan Oscar nie jest nikomu do niczego potrzebny! Po co doceniać wybitne role, wciągające scenariusze, magiczne zdjęcia, fantastyczne stroje, które postaciom dodają charakteru, czy nostalgiczną muzykę – jeśli to nie Oscar jest wyznacznikiem klasy i sukcesu, a to, kto z jaką metką postawił nogę na czerwonej podłodze.

Oskarowe sukienki. Oskary 2015.

The Oscars Best Dressed 2015

Przecież właśnie tak brzmią pierwsze pytania dziennikarzy oblegających gwiazdy: „Co masz na sobie?”; „Czyj to projekt?”, „Kto jest odpowiedzialny za tą cudowną kreację?”. Co z perspektywy projektanta czy PR’owca jest układem idealnym. Nie dość, że supergwiazda założy  na  hiper ważne i hiper znane wydarzenie (które notabene aktualnie będzie oglądał cały świat) suknię naszą, czy też marki, którą obsługujemy, to jeszcze dowiedzą się o niej, czy też przypomną sobie, prawie wszyscy ludzie na ziemi z  dostępem do internetu, gazet czy telewizji. Gdyż nasza suknia będzie w tych miejscach gorąco komentowana, dokładnie analizowana – po prostu przerabiana wzdłuż i wszerz. Rozgłos robi się sam. Czego chcieć więcej? Otóż wspaniale byłoby gdyby, owa supergwiazda w naszym super projekcie trafiła na listę najlepiej, a nie najgorzej ubranych – modowych pomyłek roku. Bo wówczas o naszej sukni mówić się będzie tylko w kontekście modowej wpadki gwiazdy. Jednak wciąż będziemy na ustach tysięcy komentujących. O modowych kreacjach i wyglądzie gwiazd będzie się głośno i żywo dyskutowało do następnych Oscarów, zdecydowanie głośniej i zdecydowanie żywiej, niż o samych filmach.

Gdzieś zatarła się dość cienka granica. Oscarowy czerwony dywan stał się wybiegiem, na którym nie mówi się już o tym, dlaczego ktoś jest na gali, tylko co ów ktoś ma na sobie i dlaczego wybrał właśnie ten projekt (nie oszukujmy się, przeważnie gwiazdy wybierają stroje z wcześniej nadesłanych projektów od najbardziej luksusowych marek, w ogóle za to nie płacąc).
Zaczyna się festiwal próżności, który gdzieś po drodze zatracił swoją filmową wymowę. Może kiedyś w Oscarach  chodziło o film, a moda była tylko cudownym dodatkiem – teraz jest odwrotnie.
Mam wrażenie, że to film stał się dodatkiem do wielkiego modowego biznesu, a Oscary stały się gigantycznym, międzynarodowym wybiegiem, promującym i wspierającym wizerunek najbardziej prestiżowych na świecie marek.

Klaudia

PR'owiec z powołania i zamiłowania. Naukowo i zawodowo zajmuje się PR'em Mody, skupiając się na rynku dóbr luksusowych, który darzy szczególnym zainteresowaniem. Pracę i pasję łączy wykładając na studiach stacjonarnych Uniwersytetu Łódzkiego oraz pełniąc funkcję Head of PR we własnej agencji BlackBalloon.